Jajka w serniku ścinają i stabilizują masę serową, dzięki czemu po upieczeniu można ją pokroić, a środek pozostaje kremowy. Żółtka dodają też smaku i koloru, natomiast białka wzmacniają strukturę.
Najczęściej na kilogram twarogu wystarczają mi cztery średnie jajka. Piąte może się przydać przy luźniejszym serze albo większej ilości śmietanki, ale nie próbowałbym w ten sposób zagęszczać każdej zbyt rzadkiej masy. Czasami problemem jest po prostu wodnisty twaróg.
Zbyt dużo jajek nie poprawia sernika. Po upieczeniu może być gumowaty, mocno wyrosnąć, a później gwałtownie opaść. Pojawia się też jajeczny posmak, którego wanilia nie zawsze zdoła przykryć.
Białek nie trzeba ubijać, jeśli zależy nam na równym, kremowym serniku. Piana napowietrza masę, więc wypiek rośnie efektowniej, ale łatwiej pęka i opada. W tym przypadku spokojnie wymieszana masa zazwyczaj daje bardziej przewidywalny rezultat.