Gorzką zupę ratuję dopiero po ustaleniu, skąd wzięła się gorycz. Wyjmuję nadmiar liści laurowych, ziół lub przypraw, a zupę przypaloną od spodu przelewam do czystego garnka bez mieszania i zeskrobywania dna.
Lekką gorycz można złagodzić tłuszczem, solą, odrobiną słodyczy albo kwasu, lecz wybór zależy od zupy. Najpierw poprawiam jedną rzecz i próbuję, bo połączenie wszystkich dodatków łatwo zaciera właściwy smak.
Silnej goryczy ze spalenizny, pestek cytrusów albo mocno przypalonych warzyw nie da się zamaskować bez zepsucia reszty. Wtedy zachowuję tylko część, która nie przejęła gorzkiego smaku, albo przygotowuję potrawę od nowa.