Mięso z pieczonego kurczaka najlepiej wykorzystać w daniu z sosem, wilgotnym farszem albo domowym kebabie, ponieważ ponowne długie pieczenie szybko je przesusza. Najpierw oddzielam mięso od kości i sprawdzam, czy jest już mocno doprawione oraz czy pierś nie jest zbyt sucha.
Soczyste kawałki zostawiam do sałatki, kanapek albo tortilli. Suchszą pierś rozdrabniam do potrawki, sosu makaronowego, farszu do krokietów lub quesadilli. Skórę można dopiec osobno na chrupko – jeśli ktoś lubi, a kości wykorzystać do krótkiego wywaru – również opcjonalnie.
Kurczaka dodaję pod koniec przygotowania dania, tylko żeby się ogrzał. Gotowanie go od początku w sosie nie przywróci utraconej wilgoci; mięso stanie się jeszcze bardziej włókniste.
Resztki szybko studzę i wkładam do lodówki w szczelnym pojemniku. Jeżeli kurczak długo stał w cieple albo nie znam warunków jego przechowywania, nie wykorzystuję go automatycznie tylko dlatego, że nadal wygląda prawidłowo. Próbuję niewielki kawałek, żeby oceniać czy jeszcze się nadaje do dalszego spożycia, no chyba że zapach już jest nieprzyjemny, to wtedy wiadomo co z nim zrobić…