Wołowina w gulaszu mięknie dopiero podczas długiego, spokojnego duszenia w niewielkiej ilości płynu. Na 4–5 porcji biorę 1 kg łopatki, karku albo pręgi wołowej, 3 cebule, 2 łyżki tłuszczu, 2 łyżeczki słodkiej papryki, liść laurowy, pieprz oraz około 600 ml wywaru.
Mięso kroję w duże, równe kostki, dokładnie osuszam i obsmażam partiami. Zrumienione kawałki odkładam, a na tej samej patelni smażę cebulę. Paprykę dodaję pod koniec i mieszam krótko, żeby nie zdążyła się przypalić.
Mięso zalewam gorącym wywarem mniej więcej do dwóch trzecich wysokości, przykrywam i duszę przy lekkim pyrkaniu przez 2,5–3 godziny. Czas zależy od kawałka wołowiny, dlatego co jakiś czas sprawdzam jeden kawałek, a nie tylko zegarek.
Gulasz jest gotowy, gdy widelec wchodzi w mięso bez oporu, a sos naturalnie gęstnieje od cebuli i żelatyny. Jeśli wołowina jest nadal twarda, zwykle potrzebuje dalszego duszenia, nie wyższego ognia.