Przypalonej zupy nie mieszam, tylko od razu przelewam jej górną część do czystego garnka. Zostawiam na dnie warstwę z osadem i nie próbuję odzyskać ostatniej chochli, bo to właśnie tam smak spalenizny jest najmocniejszy.
Jeśli dymny posmak jest lekki, dodaję świeżą porcję bazy i brakujących składników. W zupie krem można zblendować nowe warzywa osobno, a następnie połączyć je z uratowaną częścią.
Chleb, ziemniak ani cukier nie usuną mocno spalonego smaku. Gdy gorycz przeszła do całego garnka, dalsze doprawianie tylko komplikuje potrawę; rozsądniej ugotować ją ponownie.