Przypalony sos natychmiast przelewam do czystego rondla, nie mieszając warstwy przyklejonej do dna. Jeśli w sosie są czarne drobinki, przecedzam go przez gęste sito.
Lekki posmak spalenizny rozcieńczam świeżą, niesoloną bazą: wywarem, pomidorami, śmietaną albo nową porcją sosu. Potem podgrzewam na małym ogniu i dopiero na końcu poprawiam sól oraz gęstość.
Mocnej goryczy nie da się przykryć cukrem, octem ani dużą ilością przypraw. Jeżeli cały sos pachnie dymem i pozostawia gorzki smak, lepiej przygotować nowy niż zepsuć nim mięso lub całe danie.