Dobrym punktem wyjścia do świeżej domowej kiełbasy jest 70% chudszego mięsa i 30% tłustego surowca. Na 1 kg farszu biorę 700 g łopatki wieprzowej, 300 g tłustego boczku lub podgardla, 18 g soli, 2 g czarnego pieprzu, 2–3 g majeranku, 2 ząbki czosnku i 80–100 ml bardzo zimnej wody.
Mięso oraz elementy maszynki dobrze chłodzę. Łopatkę mielę na grubszym sitku, tłustą część nieco drobniej, a potem wyrabiam z przyprawami i wodą, aż farsz zrobi się lepki i zacznie wyraźnie trzymać się dłoni.
Jelita wieprzowe płuczę, napełniam bez zbędnego napinania i skręcam odcinki. Przed nadziewaniem smażę łyżeczkę farszu na próbę, ponieważ dopiero wtedy można ocenić sól, czosnek oraz pieprz.
Ta proporcja dotyczy świeżej kiełbasy przeznaczonej do obróbki cieplnej, a nie wyrobu dojrzewającego lub przechowywanego bez chłodzenia. Mięso przez cały czas powinno pozostać zimne, a gotową kiełbasę trzeba szybko schłodzić i przechowywać jak surowe mięso.